O nie! Gdzie jest JavaScript?
Twoja przeglądarka internetowa nie ma włączonej obsługi JavaScript lub nie obsługuje JavaScript. Proszę włączyć JavaScript w przeglądarce internetowej, aby poprawnie wyświetlić tę witrynę, lub zaktualizować do przeglądarki internetowej, która obsługuje JavaScript.

Aktualności

Witaj

Szukamy redaktorów, więcej informacji tutaj

Ruska propaganda, czyli jak obce służby skłóciły całą Polskę

Pojęcie propagandy jest dobrze znane, szczególnie w Polsce, kraju bardzo doświadczonym historycznie. Co prawda komunizm upadł, a Polska jest dziś wolnym państwem, jednak wydaje się, że nadal obce mocarstwa próbują narzucić nam swoje poglądy. Mogłoby wydawać się, że zastosowanie kolokwializmu w postaci określenia „Ruska propaganda” nie pasuje do tego typu publikacji, jednak określenie to jest już powszechnie znane i używane. Jednocześnie jego negatywny wydźwięk idealnie wskazuje nastawienie, jakie powinniśmy w tej sytuacji przyjąć.

Początek ruskiej propagandy w Polsce
Dobrze byłoby wskazać moment, w którym rosyjscy trolle zaczęli ingerować w opinię publiczną. Niestety, przez długi czas całkiem dobrze maskowali się i działali całkowicie niezauważenie. Za szczególne wydarzenie, w którym już brali udział można uznać akcje straszące budową sieci 5G. Pierwszy protest został zorganizowany pod koniec 2018 roku w Gliwicach. Ówcześnie w Polsce nie działały żadne większe organizacje walczące z operatorami sieci komórkowej, no może poza tą stworzoną przez Zbigniewa Gelzoka, ale on walczył z siecią komórkową co najmniej od czasów powstania 2G. W każdym razie dopiero po proteście w Gliwicach zaczęły pojawiać się grupy walczące z 5G. Czy te grupy były powiązane z Rosją? Trudno powiedzieć, moje dziennikarskie śledztwo wykazało raczej, że byli tam ludzie, którym nie udało się zabłysnąć w środowiskach antyszczepionkowych i ruch anty-5G okazał się dla nich drugą szansą. Pojawiło się też sporo nowych twarzy, ale to już temat na inny artykuł. To dlaczego wspominam o tym w tekście dotyczącym ruskiej propagandy? Wiele do myślenia może dać fakt, że rosyjska, anglojęzyczna stacja RT (dawniej Russia Today) w pewnym momencie zaczęła emitować mnóstwo materiałów krytykujących technologię sieci 5G i powielających fake newsy o morderczym wpływie na ludzi. Materiały te zapoczątkowały powstawanie ruchów anty-5G w USA i wielu europejskich państwach, z tego powodu to właśnie Rosję można podejrzewać o zorganizowanie pierwszego protestu w Polsce. W tamtym czasie niewiele się o to mówiło, ponieważ autorzy takich wypowiedzi byli nazywani rusofobami.

2020 – początek pandemii i wszystko przez 5G
5G covid.png (41 K<img class='smiley' style='width:20px;height:20px;' src='../../images/smiley/cool.svg' alt='fajne'>


Temat morderczego 5G powrócił na początku 2020 roku, gdy w Europie i USA wybuchła pandemia Covid-19. Media (głównie społecznościowe) zostały materiałami twierdzącymi, że za pandemię odpowiada właśnie sieć 5G. Później pojawiły się materiały łączące premiery starszych technologii (a nawet radia i telewizji) z ówczesnymi epidemiami. Antytechnologiczna propaganda doprowadziła do tego, że ludzie podpalali maszty telekomunikacyjne. Do tego typu incydentów dochodziło w wybranych państwach, głównie Wielkiej Brytanii i Holandii. W Polsce było spokojniej, mimo krzyków i gróźb spalono co najmniej jeden maszt, bodajże sieci Play. Śmieszny może wydać się przy tym fakt, że ówcześnie w Polsce nie było jeszcze sieci 5G. Wracając do tematu – inaczej sprawa wyglądała chociażby w Holandii, gdzie według Polsat News spalono 29 masztów i aresztowano 6 osób. Doszło nawet do podpalenia masztu telekomunikacyjnego wykorzystywanego przez tamtejsze służby ratunkowe.
Co ciekawe same środowiska anty-5G niechętnie łączyły pandemię z siecią komórkową, nawet dla nich teoria o tym, że przez 5G cząsteczki tlenu we krwi drgają z szybkością 60 miliardów herców i nie łączą się z hemoglobiną wywołując Covid była zbyt abstrakcyjna. Zaznaczam, że to tylko jedna z teorii, w rzeczywistości każde źródło tłumaczyło to na swój sposób. Propaganda łącząca 5G i Covid-19 wypłynęła kompletnie innymi kanałami, głównie za pomocą stron i grup na Facebooku oraz fałszywych profili.

2021 i antyszczepionkowcy w natarciu

Temat łączący Covid-19 z 5G z czasem wygasł, tak jakby nagle przestało to kogokolwiek interesować. W zamian zaczęło się propagowanie teorii antyszczepionkowych. Owszem, środowiska antyszczepionkowe działają w sieci od lat i było do przewidzenia, że będą chcieli coś na tym ugrać. Ponownie jednak propaganda zdawała się wypływać innymi kanałami. Po pierwsze antyszczepionkowcy nie dysponują aż tak dużymi zasobami, aby w krótkim czasie zalać sieć swoimi materiałami. Po drugie antyszczepionkowcy chcieliby coś na tym ugrać, np. sprzedać lewoskrętną witaminę C czy jakieś zioła po 100 zł za 100 gram, tymczasem omawiana propaganda zdawała się działać bezinteresownie. Po trzecie argumenty często się zmieniały, nie zawsze pomagały antyszczepionkowcom. Udostępniane w sieci materiały na początku negowały istnienie pandemii, później zajęły się krytykowaniem szczepionek i wzywaniem do obywatelskiego nieposłuszeństwa, wielokrotnie namawiano do buntu i łamania obostrzeń.

24 luty 2022 – kurtyna opadłapropaganda grupa fb.png (340 K<img class='smiley' style='width:20px;height:20px;' src='../../images/smiley/cool.svg' alt='fajne'>
Najbardziej przełomowym momentem był wybuch wojny na Ukrainie. Z dnia na dzień zaprzestano publikowania treści antycovidowych, a w ich miejsce wpadła propaganda antyukraińska. Przykład? W pewnym momencie masowo rozpowszechniana była historia o Kasi z Ząbek, której lekarze nie prześwietlili zwichniętej stopy, ponieważ w pierwszej kolejności obsługiwani mieli być Ukraińcy. Historia okazała się fejkiem, a internauci tak podsumowali tę propagandową akcję:
kasia-z-zabek.jpg (43 K<img class='smiley' style='width:20px;height:20px;' src='../../images/smiley/cool.svg' alt='fajne'>
Takich przypadków było zbyt wiele, żeby je wszystkie tutaj wymienić. Warto jednak wspomnieć o słynnym góralu, jakim jest Sebastian Pitoń. W swoim czasie podważał istnienie pandemii, teraz rozpowszechnia rosyjską propagandę na temat wojny. Innym przykładem jest duet Marcina Osadowskiego i Wojciecha Olszańskiego (znanego też jako Aleksander Jabłonowski). Tak naprawdę dopiero po wybuchu wojny internauci zdali sobie sprawę z tego, że prawdopodobnie jest on rosyjskim trollem. Krążyły teorie, że Olszański miał parodiować ludzi o prawicowych poglądach i tym samym ich poniżać, jednak to nie jest takiego oczywiste, ponieważ odcięły się od niego niemal wszystkie środowiska polityczne w Polsce. Wracając do tematu – krytykowano wszelkie usprawnienia, na jakie gościnnie mogli liczyć w naszym kraju Ukraińcy. Akurat te działania bardzo mnie zabolały. W chwili wybuchu wojny pokazaliśmy się światu jako naród niezwykle gościnny i empatyczny. Pokazaliśmy światu, że po prostu jesteśmy ludźmi. Nasze działania zostały dostrzeżone za granicą i tak naprawdę wszyscy mogliśmy się na chwilę poczuć dumni ze swojej narodowości. A co z tym zrobili Rosjanie?

Ale po co to wszystko?

Pozostaje pytanie jakie korzyści na manipulacji polską opinią publiczną osiągnęli Rosjanie? Sprawa byłby oczywista w przypadku ingerencji w kampanię wyborczą (o co są podejrzewani), ale w opisanych powyżej przypadkach sprawa już nie jest taka oczywista. Przynajmniej teoretycznie.
Zacznijmy od propagandy anty-5G. Początkowo podejrzewano, że Rosja chciała spowolnić wdrażanie tej technologii w innych państwach, ponieważ sama była mocno w tyle. Nie wydaje mi się jednak, żeby to był prawdziwy powód. Przypomnijmy – był początek pandemii, nikt nie wiedział jaki będzie jej przebieg i co nas czeka. Ludzie byli wyjątkowo jednomyślni, nikt przecież nie chciał drugiej dżumy. Tymczasem Rosja doprowadziła w wielu państwach do chaosu i ryzyka dużej awarii sieci telekomunikacyjnej. Podobny cel (tylko w dużo większej skali) przyświecał propagandzie antyszczepionkowej. I trzeba przyznać, że ten plan się Rosjanom udał. W krytycznych momentach pandemii, gdy naprawdę brakowało miejsc w szpitalach propagandziści wyciągali ludzi na protesty i namawiali do łamania prawa. Polacy zostali wykorzystani jako mięso armatnie – ponosili konsekwencje (również prawne) swojego zachowania, podczas gdy główni prowodyrzy siedzieli wygodnie i beztrosko za komputerem. Propaganda antyszczepionkowa znacznie zmniejszyła zainteresowanie szczepionkami, co przełożyło się prawdopodobnie na wydłużenie samej pandemii. Poza tym skutecznie skłócili ze sobą cały naród. Jak wiele osób pokłóciło się ze sobą podczas dyskusji na temat szczepionek, jak wiele obelg na siebie wysłaliśmy? Podstępem zniszczono narodową jedność!

A propaganda antyukraińska? Jej celem jest skłócenie ze sobą naszych narodów i osłabienie naszej pomocy dla Ukraińców. Podejrzewam, że podburzanie naszych narodów (na Ukrainie też działają farmy rosyjskich trolli) miało docelowo doprowadzić także do przypadków agresji w postaci np. pobić. Byłaby to piękna pożywka dla rosyjskiej propagandy, obojętnie od tego po której stronie znalazłby się poszkodowany. Tu dobrym przykładem jest słynne morderstwo na Nowym Świecie, gdzie rosyjska propaganda bez żadnych dowodów ogłosiła, że odpowiadał za nie Ukrainiec, co finalnie okazało się fake newsem, podejrzani byli trzej Polacy. Innym ciekawym przypadkiem jest oskarżenie Ukraińców o brak cukru w polskich sklepach, choć ta nagonka pojawiła się zbyt późno, w efekcie czego została wyśmiana i jest przedstawiana jako modelowy przykład działania ruskiej propagandy.

Co z tym zrobić?

Ten artykuł powstał z dwóch powodów. Po pierwsze chciałem pokazać, że Internet nie jest zabawką i znajdujące się tam opinie są przejmowane przez prawdziwych ludzi, którzy w skrajnym przypadku powielają propagandowe treści i stają się „pożytecznymi idiotami” Moskwy. Po drugie Rosja zaatakowała największy skarb naszego ustroju politycznego, jakim jest wolność słowa. To właśnie wolność słowa pozwala nam jawnie prezentować nasze poglądy polityczne i wymieniać się nimi z innymi. Na wszelkie próby nadużywania wolności słowa w celu osiągnięcia korzyści politycznych musimy ostro reagować. Co możemy zrobić? Raczej nie mamy co liczyć na pomoc z rządu, ponieważ wszelkie próby naprawienia sytuacji skończą się oskarżeniami (o ironio) o łamanie wolności słowa. Zablokowano parę stron publikujących rosyjską propagandę, ale na więcej bym nie liczył. Musimy sami reagować na fake newsy w mediach społecznościowych oraz zgłaszać wszelkie strony i media rozpowszechniające fałszywe informacje. Musimy pokazać, że pieniądze wydawane przez Rosję na uprawianie propagandy w innych państwach zostały wyrzucone w błoto. Bo jeśli my dziś nie zadbamy o naszą wolność słowa, to kiedyś ktoś nam ją odbierze...

Nie są to puste słowa. Popatrzcie jak wygląda Internet w Chinach – dominuje jeden przekaz, a w sieci cenzurowane są nawet informacje historyczne, dobrym przykładem jest brak informacji o masakrze na Placu Tiananmen. Nawet publiczna wypowiedź prywatnej osoby może skończyć się konsekwencjami prawnymi. W Rosji działa to podobnie, tylko typowo dla tego kraju trochę bardziej nieudolnie. W mediach (również społecznościowych) także dominuje jeden przekaz, dzięki temu tamtejsza propaganda uformowała w obywatelach nienawiść chociażby do Ukraińców i Polaków. Choć tak naprawdę nic im nie zrobiliśmy, to zdecydowana większość Rosjan chce wojny z Polską. Tym ludziom już odebrano wolność słowa, a oni się na to zgodzili. W Rosji dochodzi do przypadków, w których ludzie donoszą na członków rodziny, ponieważ ci rozpowszechniają opinie antywojenne. Chcecie takiej Polski?

Adrian Celej 03/11/2022 21:12:26 640 0 komentarzy